Nasze sukcesy

Zaszyta chusta chirurgiczna w jamie brzusznej

W 2006 roku u pacjentki podczas cesarskiego cięcia doszło do zaszycia chusty chirurgicznej, która owinęła się wokół jajowodu, powodując jego uszkodzenie. Poszkodowana nieświadoma przyczyny ciągłego bólu udała się na kontrolne badania, które wykazały pozostawienie w jej ciele ciała obcego. Konieczna okazała się pilna operacja oraz usunięcie jajowodu. Stan zdrowia poszkodowanej uniemożliwiał jej zajście w kolejną ciążę, co doprowadziło do rozpadu jej długoletniego związku, a sama poszkodowana znacznie podupadła na zdrowiu i nie była w stanie poradzić sobie z traumatycznymi przeżyciami. Początkowo sama poszkodowana i pełnomocnik skłonni byli do ugodowego zakończenia sporu, jednakże po długich rozmowach w zakresie ugody, szpital podjął decyzję o odstąpieniu od dalszych negocjacji, czym doprowadził do postępowania sądowego i namnożenia kosztów. Po wieloletniej batalii sądowej ze szpitalem Sąd Okręgowy przyznał poszkodowanej kwotę 120.000 zł wraz z odsetkami. Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok w mocy. Niniejszy przypadek pokazuje, iż warto walczyć o swoje prawa do końca.

Ginekolog pokaleczył dziecko

Występowaliśmy w licznych, głośnych procesach związanych z błędami medycznymi oraz nagannymi działaniami lekarzy i personelu medycznego. Reprezentowaliśmy rodziców w procesie karnym jak i cywilnym, gdzie pijany lekarz nakłuł nie tylko pęcherz płodowy, ale i główkę dziecka, i to kilkakrotnie. Ojciec dziecka zaniepokojony zachowaniem lekarza zawiadomił policję, która po przyjeździe do szpitala zbadała lekarza alkomatem, który wskazał na prawie 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Dziecko przyszło na świat z licznymi urazami głowy, do których doszło w trakcie nakłucia pęcherza płodowego. Chłopczyk wymagał natychmiastowego przewiezienia do oddziału Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze. Dziecko było wyraźnie cierpiące. Finalnie lekarz został skazany prawomocnym wyrokiem karnym i przez okres 2 lat miał zakaz wykonywania zawodu lekarza. Dodatkowo został skazany wyrokiem pozbawienia wolności w zawieszeniu. Stan zdrowia dziecka obecnie jest stabilny. W procesie cywilnym Sąd Okręgowy w Z. zasądził zadośćuczynienie zarówno na rzecz matki jak i małoletniego dziecka.

Zakażenia szpitalne – gronkowiec złocisty – szczep MSSA – Staphylococcus aurerus

img3

Wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej z dnia 21 marca 2018r. – zasądzone 30.000 zł

W 2012 roku poszkodowana zgłosiła się na izbę przyjęć z zerwanym ścięgnem Achillesa, w związku z czym konieczna była operacja rekonstrukcji ścięgna, a w konsekwencji długotrwałe leczenie i rehabilitacja. Niestety lekarze podczas operacji dopuścili się zakażenia rany gronkowcem MSSA – Staphylococcus aurerus (jest to szczep uznawany za pochodzenia endogennego). Rana nie goiła się, ropiała, a dodatkowo poszkodowana doznała reakcji alergicznej i doszło do powstania rumienia. Początkowo szpital nie poczuwał się do odpowiedzialności, odmawiając wypłaty jakichkolwiek roszczeń. W ślad za stanowiskiem szpitala poszedł także ubezpieczyciel i również odmówił wypłaty. Poszkodowana, za naszym pośrednictwem, zmuszona była wytoczyć powództwo i po wieloletniej walce, na rzecz powódki, Sąd Rejonowy w B. w dniu 21 marca 2018 roku zasądził kwotę 30.000 zł wraz z odsetkami i pełnymi kosztami.

Wyrok Sądu Rejonowego w Zielonej Górze z dnia 15 października 2014r. – zasądzone 30.000 zł

W 2012r. pacjent cierpiący na chorobę niewydolności żył kończyn dolnych, został poddany planowej operacji. Zabieg przebiegł zgodnie z oczekiwaniami, jednakże po krótkim czasie od operacji rana zaczęła się rozchodzić, pojawił się ogromny ból, zaczęła sączyć się z rany treść ropna a dodatkowo pojawił się nieprzyjemnych zapach. Noga zaczęła puchnąć i na pierwszy rzut oka można było zaobserwować, iż z raną dzieje się coś niepokojącego. Wykonano badania, które potwierdziły obawy, iż doszło do zakażenia. Stwierdzono obecność gronkowca MSSA – Staphylococcus aurerus. Poszkodowany po wielokrotnych nieskutecznych wezwaniach zarówno szpitala jak i ubezpieczyciela, podjął decyzję o dochodzeniu roszczeń na drodze sadowej. Sąd Rejonowy w Z. w dniu 15 października 2014 roku, po przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych nie miał wątpliwości, iż do zakażenia doszło na skutek zabiegu operacyjnego i przyznał na rzecz powoda kwotę 30.000 zł wraz z odsetkami i pełnymi kosztami.

Wyrok Sądu Rejonowego w Lwówku Śląskim z dnia 24 stycznia 2012r. – zasądzone 12.000 zł

W 2010 roku podczas operacji usunięcia przydatków wraz z macicą doszło do zakażenia rany gronkowcem MSSA – Staphylococcus aurerus. Rana pooperacyjna nie goiła się, sączyła się treść ropna, a sama poszkodowana wyraźnie cierpiała. Wielokrotnie zwracała się ona z prośbą o pomoc do lekarzy, leczących ją w szpitalu, jednakże pomoc ta była odmawiana, a lekarze uznawali dolegliwości bólowe jako normalne następstwo zabiegu operacyjnego. Po kolejnej wizycie poszkodowanej u lekarza prowadzącego leczenie, została skierowana na badania, które wykazały obecność gronkowca. Zarówno szpital, jak i ubezpieczyciel odmawiali wypłaty należnych świadczeń i konieczne było zakończenie sprawy na drodze sądowej. Powódka wyrokiem Sądu Rejonowego w Lwówku Śląskim z dnia 24 stycznia 2012 roku, otrzymała kwotę 12.000 zł wraz z odsetkami i pełnymi kosztami.

Zakażenia szpitalne – Klebsiella pneumoniae

Wyrok Sądu Rejonowego w Opatowie z dnia 13 stycznia 2016r. – zasądzone 15.000 zł

W 2014 roku poszkodowana zgłosiła się do szpitala celem poddania się planowej operacji wycięcia guzków powłok brzucha, związanych z endometriozą. Zabieg był niepowikłany, a rana została zaszyta na „głucho”. Początkowo poszkodowana czuła się dobrze, jednakże w niewielkim odstępie czasu od zabiegu, wystąpiły dolegliwości bólowe, zaczerwienienie rany, obrzęk i sączyła się treść ropna. Taki stan rzeczy skłonił lekarza leczącego do poszerzenia diagnostyki, poprzez wymaz z rany. Badania wykazały, iż w trakcie operacji doszło do zakażenia rany bakterią Klebsiella pneumoniae. Wezwany do zapłaty zarówno szpital, jak i ubezpieczyciel odmawiali wypłaty, co zmusiło poszkodowaną do wytoczenia powództwa. Sąd Rejonowy w Opatowie wyrokiem z dnia 13 stycznia 2016r., zasądził na rzecz powódki kwotę 15.000 zł wraz z odsetkami oraz pełne koszty procesu.

Błąd w organizacji placówki medycznej

img4

Wyrok Sądu Rejonowego w Opatowie z dnia 17 listopada 2016r. – uzyskane łącznie 15.000 zł

W 2013 roku na skutek nagłej reakcji alergicznej, związanej z chorobą przewlekłą – astmą oskrzelową, małoletnia została przewieziona przez matkę do szpitala dziecięcego, gdzie poinformowała lekarzy przyjmujących małoletnią o jej uczuleniu na jeden z antybiotyków i jego pochodne. Lekarze w trakcie badania zmieniali się i zapewniali matkę o odnotowaniu tego faktu w dokumentacji medycznej. Jednakże na skutek kolejnej zmiany lekarzy dyżurujących lekarka podała dziecku antybiotyk, powodując tym samym u dziecka silną reakcję alergiczną, wywołująca drgawki i utratę przytomności. Konieczna okazała się reanimacja i istniało realne zagrożenie życia. Na szczęście małoletnia poza traumatycznym przeżyciem nie odniosła większych obrażeń. Szpital w niniejszej sprawie uznał swoją winę i przyznał małoletniej kwotę 5.000 zł tytułem zadośćuczynienie. Kwota ta jednakże była rażąco zaniżona i konieczne było wytoczenie powództwa. Sąd Rejonowy w Opatowie, po przeprowadzonym dowodzie z opinii biegłych uznał odpowiedzialność szpitala i zasądził od ubezpieczyciela kwotę 10.000 zł wraz z odsetkami i częścią kosztów procesu. Łącznie uzyskana kwota to 15.000 zł.

Błąd medyczny - nieprawidłowe leczenie

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 14 listopada 2013r. – zasądzone 50.000 zł

W 2008 roku poszkodowany zgłosił się do szpitala, celem przeprowadzenia operacji przepukliny pachwinowej. Operacja odbyła się bez powikłań, jednakże dalsze leczenie pooperacyjne było już nieprawidłowe. Poszkodowany nie otrzymał leku przeciwzakrzepowego w postaci heparyny, standardowo podawanej w leczeniu pooperacyjnym oraz w przypadku założenia opatrunków gipsowych, uciskowych, itp. W wyniku braku podania w/w leku u poszkodowanego doszło do zatoru płucnego i bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Dalsze leczenie było trudne i długotrwałe. Poszkodowany w związku z tym już do końca życia będzie pozostawał pod stałą opieką kardiologa. Wezwaniu do zapłaty zarówno szpital jak i ubezpieczyciel, nie uznawali swojego działania jako nieprawidłowego i odmawiali jakiejkolwiek wypłaty należnych świadczeń. Konieczne było wytoczenie powództwa przeciwko ubezpieczycielowi. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze (wbrew opiniom biegłych), wyrokiem z dnia 8 listopada 2012r. oddalił powództwo w całości, nie obciążając powoda kosztami. Nie sposób było zgodzić się z takim wyrokiem Sądu i w związku z tym została złożona apelacja. Sąd Apelacyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 14 listopada 2013r., zasądził na rzecz powoda kwotę 50.000 zł wraz z odsetkami i częścią zwrotu kosztów procesu. Niniejsza sprawa pokazuje, iż warto walczyć o swoje prawa do końca i dochodzić należnych roszczeń.

Błąd medyczny w diagnostyce

Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 29 maja 2013r. – zasądzone łącznie 228.800 zł i comiesięczna renta 1.200 zł

W 2007 roku poszkodowany uległ wypadkowi, spadając ze schodów, uderzając głową i kręgosłupem o kolejne stopnie. Pogotowie zabrało poszkodowanego na izbę przyjęć, gdzie wykonano badania. Po zaopatrzeniu oraz kilkudniowej hospitalizacji, odesłano poszkodowanego do domu, uznając go za wyleczonego. Niestety stan zdrowia zaczął się pogarszać, poszkodowany tracił czucie w nogach, zaczął się przewracać i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. W końcu nastąpiła pełna utrata czucia w nogach i doszło upadku, który skutkował przerwaniem rdzenia kręgowego. Po przeprowadzeniu pełnej diagnostyki okazało się, iż na skutek upadku ze schodów doszło do złamania kręgosłupa w odcinku Th. Błąd w diagnostyce polegał na braku wykonania zdjęcia rtg odcinka Th kręgosłupa, uwidaczniającego to złamanie, na skutek czego nie zostało podjęte leczenie w tym zakresie. Pogłębiające się złamanie, stopniowo uszkadzało rdzeń kręgowy, a w konsekwencji doszło do całkowitego przerwania tego rdzenia i paraliżu od pasa w dół. Szpital i ubezpieczyciel odmawiali jakiejkolwiek wypłaty i nie uznawali swojej odpowiedzialności. Konieczne było wystąpienie na drogę sądową i po długoletniej batalii Sąd Okręgowy w Zielonej Górze wyrokiem z dnia 29 maja 2013r. zasądził na rzecz powoda łączną kwotę 200.000 zł. Po złożonej apelacji Sąd Apelacyjny wyrokiem z dnia 19 grudnia 2013r. podwyższył kwotę o 28.800 zł częściowo skapitalizowanej renty oraz zasądził comiesięczną rentę w wysokości 1.200 zł miesięcznie. W niniejszym przypadku została wyczerpana suma gwarancyjna ubezpieczenia i aktualnie dalsze roszczenia ściągane są bezpośrednio od szpitala.

Wyrok Sądu Rejonowego w Żarach z dnia 1 sierpnia 2017r. – skazujący lekarza

W 2016 roku mężczyzna w średnim wieku, na skutek dolegliwości bólowych w klatce piersiowej, ogólnego osłabienia oraz podwyższonej temperatury, osunął się na klatce schodowej. Zaalarmowani sąsiedzi zawiadomili pogotowie ratunkowe, które przetransportowało poszkodowanego na Izbę Przyjęć. Lekarz przyjmujący, zlecił wykonanie podstawowych badań, po czym po zakończeniu dyżuru przekazał pacjenta kolejnemu lekarzowi. Ten po zapoznaniu się z wynikami badań, odesłał poszkodowanego do domu. Niestety, nie został rozpoznany zawał mięśnia sercowego. Poszkodowany czuł się coraz gorzej i dwa dni później, po długiej reanimacji zmarł. Przyczyną zgonu był rozległy zawał mięśnia sercowego. W niniejszej sprawie lekarz został skazany prawomocnym wyrokiem karnym i obecnie, z uwagi na odmowę wypłaty przez ubezpieczyciela, przygotowywana jest sprawa na drogę sądową.

Błąd medyczny w opiece okołoporodowej

Wyrok Sądu Rejonowego w Żarach z dnia 1 lutego 2017r. – skazujący lekarza, wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 3 stycznia 2018r. – utrzymujący w mocy wyrok I instancji

W 2011 roku poszkodowana w zaawansowanej ciąży, przed samym rozwiązaniem udała się do szpitala, gdzie została zatrzymana do porodu. Podczas pobytu w szpitalu, czuła ona ograniczone znacznie ruchy dziecka. Położna wykonała nad ranem badanie ktg, które dało zły wynik. Położna nie zawiadomiła lekarza dyżurującego, który spał, czekając aż się obudzi gotowy na poranny obchód. W tym czasie stan dziecka gwałtownie się pogorszył i w konsekwencji dziecko zmarło w łonie matki. Lekarz dokonując obchodu stwierdził całkowity brak ruchów dziecka i zarządził pilną operację – cesarskie cięcie – jednakże nie udało się uratować dziecka. Po długoletniej batalii sądowej w sprawie karnej, położna w konsekwencji została skazana prawomocnym wyrokiem karnym. Zarówno szpital, jak i ubezpieczyciel nie poczuwali się do odpowiedzialności i w toku jest sprawa cywilna o zadośćuczynienie na rzecz matki dziecka i małoletnich sióstr zmarłej dziewczynki. Obecnie nastąpi odwieszenie postepowanie i proces cywilny będzie kontynuowany. Niniejszy przypadek pokazuje zarówno błąd w opiece okołoporodowej, jak i błąd w organizacji pracy w placówce medycznej.